Zarażeni off road’em…

W minioną niedzielę miałem okazję pojeździć przeprawową terenówką w naprawdę bojowych warunkach. Wszystko to za sprawą prezentu urodzinowego, który sprawiła mi moja kochana Żona 🙂 Jako, że wszystko co związane z motoryzacją bawi mnie jak Myszka Miki moją chrześnicę, ta niespodzianka sprawiła mi ogromną radość.

Niejednokrotnie miałem okazję jeździć quadem, kiedyś wziąłem udział w jeździe próbnej, po specjalnie przygotowanym torze, organizowanej przez salon Toyoty w ramach promocji modelu Hilux jednak z prawdziwym leśnym, przeprawowym terenem, z wąskimi przejazdami wokół drzew, błotem po kolana i wodą do maski miałem do czynienia po raz pierwszy i na pewno nie ostatni!

Rajd, w którym wziąłem udział odbył się w ramach szkolenia Off road zorganizowanego przez Kolibki Adventure Park w Gdyni. Szkolenie trwało 1 godzinę, w trakcie przejazdu instruktor opowiadał o technikach jazdy w terenie. Podobnie jak inne szkolenia motoryzacyjne, w których brałem udział wstęp polegał na przedstawieniu zagadnień teoretycznych. Poruszono kwestię budowy samochodu, jego modyfikacji, napędów oraz to na co zwrócić uwagę aby nie zostać w błocie i nie utopić Nissana. Adventure Park w Gdyni dysponuje kilkoma pojazdami terenowymi marki Nissan Patrol. Ten, którym miałem przyjemność jeździć wyposażony był w 6-cio cylindrowy rzędowy silnik diesla, 33-calowe opony typu MT, podniesione zawieszenie o 5 cali, reduktor oraz snorkel. Typowe wyposażenie prawdziwej, przeprawowej terenówki. Skrzynia 5-cio biegowa, jednak do przepraw wystarczyła jedynka i dwójka.

Pierwsze metry przejechaliśmy po delikatnych nierównościach, w celu zapoznania się z autem, układem kierowniczym, hamulcami… które działały dopiero za trzecim naciśnięciem pedału! Podobno przez błoto które właziło wszędzie 😉 Układ kierowniczy w połączeniu z wielkimi kołami i oponami MT nie sprawiał wrażenia precyzyjnego, ale w terenie sprawdzał się świetnie. – Zbyt precyzyjny układ powodowałby dyskomfort na koleinach i większych nierównościach. Kilka metrów dalej pierwsze brodzenie – Nissan pokonał tę przeszkodę bez najmniejszego problemu- z napędem tylko na tył. Jako, że całkiem nieźle sobie radziłem szybko przenieśliśmy się na bardziej wymagający teren… Skierowaliśmy się w kierunku niewielkiego wzniesienia, za którym okazało się, że mamy dolinę wypełnioną wodą… a wyjazd z doliny biegnie pod górkę. Zbyt późne dodanie gazu przy wyjeździe i silnik zgasł, z początku zapomniałem o trzykrotnym ciśnięciu hamulca i stoczyliśmy się do wody. Ponowna próba nie sprawiła żadnego problemu Patrolowi, z załączonym napędem na 4 koła z łatwością wyjechaliśmy. Dalej pojechaliśmy w las, tam zastało nas błoto po progi, koleiny, wąskie przesmyki i przeciskanie się między drzewami. Natrafiliśmy również na wąski mostek, a w zasadzie dwa najazdy łączące dwie strony rowu. W pojedynkę – nie do przejechania ze względu na kiepską widoczność przodu, całe szczęście żona sprawdziła się idealnie w roli pilota i nie było konieczności wyciągania terenówki z rowu. W drodze powrotnej czekał mnie jeszcze dość stromy podjazd, z daleka góra wydawała się na niewielką, ale z bliska robiła już większe wrażenie. Kilka słów teorii i jazda… reduktor zapięty, jedynka obroty 1,5 tys i żadnego problemu z wjazdem. Wjazd to jedno, jeszcze przydałoby się zjechać. Patrol lata świetności ma już dawno za sobą, nie jest wyposażony w żadne elektroniczne gadżety, asystenta zjazdu, podjazdu, parkowania ani nic podobnego bez czego dzisiejsze terenówki nie wyjeżdżają z salonów. Tutaj liczą się umiejętności kierowcy, a w moim przypadku głównie wskazówki instruktora – delikatne kontrowanie kierownicą (zjazd był bardzo wyżłobiony przez koleiny) i hamowanie silnikiem, zero hamulca! Wiem, wiem, powiecie, że i tak by nie zadziałał 😉

Adventure Park na swojej stronie reklamuje szkolenie stwierdzeniem, że „wskazówki instruktora pomogą doświadczonym kierowcom zdobywać co niemożliwe do zdobycia, a początkującym poczuć bakcyla bezdroży” i faktycznie coś w tym jest bo my tego bakcyla poczuliśmy. Szukamy terenówki… może nie tak wielkiej jak Patrol, ale o podobnych możliwościach…

Oprócz szkoleń i przejazdów off road, Kolibki Adventure Park ofertuje przejazdy quadami, paintball oraz park linowy. Wszystkie atrakcje przygotowane są przez profesjonalistów i ludzi z pasją.

Ja z cała pewnością jeszcze tam wrócę i Was również zachęcam do odwiedzenia.

FullSizeRender 6

 

Jedna uwaga do wpisu “Zarażeni off road’em…

  1. Pingback: Prezent dla każdego motomaniaka! – naWstecznym

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s